Droga do własnego creativita vs. schematy i strachy

Sporo tu piszę o pracy zdalnej ale ten blog nie jest tylko o niej. Creativitaczyli chęć dążenia do kreatywnego życiaPod tym hasłem kryje się dla mnie dążenie do niezależności, wolności, rozwoju własnych pomysłów, życiu na własnych warunkach. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że nasz potencjał ograniczany jest od dzieciństwa.

System, w którym funkcjonujemy, jak i sposób wychowania nakłada na nas presję dostosowania się do schematu. Najpierw idziemy do szkół, gdzie nabywamy mniej lub bardziej przydatną wiedzę, uczymy się funkcjonowania w społeczeństwie, relacji z rówieśnikami etc. Ale zamiast uczyć nas myślenia, analizowania zależności w otaczającym nas świecie, inteligencji emocjonalnej, kładzie się nacisk na oceny i naukę na pamięć. Potem studia wyższe, staże, pierwsza praca. Wszystko po to, aby „wyuczyć się zawodu” i wykształcić pracownika. No właśnie – pracownika, a nie przedsiębiorcę. Oczywiście nie każdy musi i chce być przedsiębiorcą, ale dobra edukacja na tym polu pomogłaby wielu ludziom również w innych sferach życia. Np. przedsiębiorczość, umiejętność niezależnego myślenia, analizowania sytuacji, dokonywania własnych wyborów, podejmowania ryzyka, rozwijania swoich talentów.

Niektórym udaje się wybić z tej masowej produkcji korpoludków i odejść w nieco mniej schematyczne meandry gry zwanej życiem, aby zarabiać pieniądze na tym, co naprawdę chcą i lubią robić. Rodzice nauczyli (większość) z nas, że tak trzeba sami spędzając w jednym „zakładzie pracy” ponad 20 lat. Jak już więc masz pracę to należy kurczowo jej trzymać i nie puszczać. Nie podoba Ci się? Trudno, takie jest życie, trzeba się przyzwyczaić. Szef robi szowinistyczne żarciki? Zaciśnij zęby i nie narzekaj. To nie jest to co chcesz robić? Wydziwiasz, ciesz się, że masz pracę.

A może by tak inaczej? 

Kontekst w jakim się wychowujemy, społeczne dogmaty, które wciąż niestety są pielęgnowane blokują nasz indywidualny potencjał. Jako dzieci urodziliśmy się bez nich. Dopiero w trakcie życia nabraliśmy strachów, niepewności, kompleksów. Widzimy ludzi, którym się udaje, którzy osiągają sukces, ale po chwili słyszymy komentarze miała szczęście, udało jej się, miał układy, ojciec mu dał pieniądze. Wszystko po to, aby usprawiedliwić własną nieudolność i poczuć się lepiej. Tak ciężko przełknąć fakt, że wielu ludzi po prostu pracuje na swój sukces i wierzy w siebie. No właśnie – wierzy w siebie. To taka trudna sztuka. Da niektórych wręcz grzech i ekstrawagancja.

Opowiadasz rodzinie czy znajomym o swoim nowym planie, a w odpowiedzi słyszysz pytanie A nie boisz się?. A jak noga Ci się podwinie to będą mogli powiedzieć: A nie mówiłem/am. Wszyscy dookoła poczuwają się odpowiedzialni za dawania Ci rad na każdy temat, a Ty chłoniesz je jak gąbka. Może już wystarczy? Ostatnio Blimsien napisała wpis o odpowiedzialności za własne wybory i decyzje, a także o przyjmowaniu rad od innych. Polecam. Napisała m.in.:

Nie pozwalam ludziom wpływać na moje życie. Zwłaszcza ludziom, których życia są superdalekie od szczęścia i tego jak ja chciałabym żyć.

Nie namawiam do tego, aby rzucić wszystko z dnia na dzień jeśli chcesz zmienić swoje życie i np. założyć biznes. Czasem (szczególnie jeśli chodzi o biznes) dobrze doradzić się innych. Tylko warto mieć na uwadze to, kogo o te rady pytasz. Po pierwsze dobrze najpierw samemu czuć, że to droga, którą chcesz iść, a o radę pytać innych w kwestiach dopracowania swojego planu. I to najlepiej osób, które sama mogłabyś uważać za mentorów – które żyją tak jak Ty chciałabyś żyć, które znają się na dziedzinie, którą chcesz podążać. A co z radami i obawami osób, które mimo Twojej woli chcą Ci je wciskać? Szkoła asertywności, którą i ja przechodzę i czasami nawet zostaję na drugi rok w tej samej klasie, bo nie jest to szkoła łatwa.

 

Jedną z najbardziej wkurzających rzeczy na świecie dla mnie są schematy społeczne (często wywarte wpływem religii na społeczeństwo). Niezależnie od tego, czy Twoje creativita oznacza pracę zdalną z drugiego końca globu, własny biznes online, przebranżowienie się po 20 latach pracy, napisanie książki, zrzucenie 20 kilo, pojechanie w samotną podróż  – pomyśl, że wszelkie obawy jakie siedzą w Twojej głowie przed zrealizowaniem tego kroku to często nie są Twoje własne obawy, a lustro strachów innych osób, które wtłoczyły Ci do głowy ich własny strach. 

Sama wciąż uczę się spojrzenia na własne życie i wybory z dystansu, odgrodzenia tego, czego naprawdę chcę jako JA – istota samodzielnie myśląca, od tego, co nabyłam dorastając w takim a nie innym kontekście. W rezultacie możemy spędzić całe swoje życie bojąc się i nie zmieniając nic i narzekać. Albo możemy zaryzykować i podjąć próbę. No bo nawet jak coś nie wyjdzie – jaki może być najgorszy scenariusz? Jestem przekonana, że na starość bardziej będziemy żałować tych rzeczy, których nie zrobiliśmy i szans, których nie wykorzystaliśmy, niż czegoś czego faktycznie doświadczyliśmy, mimo że nie wyszło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s